W hołdzie jedynemu prawdziwemu i legendarnemu Mustangowi – żegnam ikonę motoryzacji.

Emocje są złym doradcą, a szczególnie te negatywne. W związku z powyższym wraz z pojawieniem się fordowskiej produkcji pod tytułem Mach-E (celowo nie użyłem pełnej nazwy marketingowej tego elektroproduktu) postanowiłem odczekać aż kurz opadnie, a emocje we mnie spadną do kontrolowanego poziomu. Niestety tak się nie stało, gdyż co rusz napotykam artykuły, reklamy, posty i dyskusje na temat nowego elektrycznego Forda, a na dodatek emocje wzbierają we mnie coraz silniej, przybierając formę złości i boję się, że wkrótce nastąpi kumulacja. Dlatego postanowiłem dać im upust i odnieść się do kwestii wprowadzenia na rynek nowego, elektrycznego pojazdu pod szyldem Forda z emblematem kucyka. 

Osoby, które mnie znają wiedzą, że Ford Mustang, w swojej pierwotnej formie i zamyśle jest moim konikiem (cóż za gra słów… ehhh, znowu emocje wzięły górę, więc może lepiej czytajcie “oczkiem w głowie”). To platoniczne uczucie zrodziło się jeszcze w czasach młodzieńczych i nieprzerwanie towarzyszy mi po dzisiejszy dzień. Żeby była pełna jasność: moja sympatia dotyczy tylko i wyłącznie I generacji, a dokładnie rzecz ujmując roczników od 1964 do 1970 roku, natomiast szczególnym uczuciem darzę Fastback’a.

Za każdym razem kiedy mam sposobność obcowania z Mustangiem Fastback cieszę się jak dziecko, a nogi uginają się pode mną na sam jego widok. No cóż, ten typ tak ma i nie wchodźmy w szczegóły. I dla tego typa (czyli de facto dla mnie) kolejne generacje tak naprawdę mogłyby nie istnieć, a przynajmniej wypieram ich istnienie ze swojej świadomości. To co działo się z Mustangiem na przestrzeni lat 1973-2005 uważam za okres smutku i rozpaczy – stąd spuszczam zasłonę milczenia. Lata od  2005 do 2019 i 3/4 (tak, dobrze przeczytaliście: dwa tysiące dziewiętnaście i trzy czwarte) to ważny czas w dziejach Mustanga i przywrócenie do łask amerykańskich muscle i pony cars. Czemu zatem do 2019 i 3/4? Ponieważ pod koniec 2019 roku stało się to!!!:

I od tego momentu wody wezbrały i wystąpiły z brzegów, rozstąpiła się ziemia, wybuchły wulkany i nastąpiły pożary – jednym zdaniem świat już nie będzie taki sam (przynajmniej mój).

Co się dokładnie wydarzyło i co Ford zrobił Mustangowi? Ano według mnie to:

Jak Ford ustami wynajętego za grube $$$ aktora tłumaczy ten fakt? Ano tak:

Czego chciałbym życzyć prawdziwemu Mustangowi?

A Fordowi przypomnienia sobie czym Mustang był z założenia, dla kogo był adresowany i co sobą reprezentował:

Dla ułatwienia zadania i uświadomienia w czym tkwi problem:

1. Ford Mustang numer 1 (T-5), 1964

Pierwszy Ford Mustang został wprowadzony na rynek 17 kwietnia 1964 roku, a jego oficjalna premiera odbyła się w Nowym Jorku. Samochód został zbudowany na bazie modelu Falcon i miał podobne wymiary jak pierwowzór oraz podzespoły. Auto stworzone przez Lee Iacocca i Donalda Freya (jeden z menedżerów Forda) na tyle spodobało się Amerykanom, że masowo ruszyli do salonów i zaledwie w rok wykupili niemal 419 tysięcy egzemplarzy pojazdu. Rok później Mustang pojawił się w pakiecie GT, który oferował usztywnione zawieszenie, czterostopniową skrzynię biegów, mocniejszy silnik, a co za tym idzie bardziej sportowy charakter.

2. Ford Shelby Mustang GT350, 1967

Ten ikoniczny pony car miał pod maską silnik V8 o mocy 306 koni mechanicznych i momentem obrotowym na poziomie 449 Nm. Do tego gaźnik Holley 715 CFM i kolektor dolotowy Cobra.

3. Mustang Shelby GT500, 1967

Jednym z najdoskonalszych dzieł Carrolla Shelby’ego jest wersja GT500 z 1967 roku – zmodyfikowany przez projektanta samochód w stylu muscle car na bazie Forda Mustanga.  Zakres udoskonaleń obejmował modyfikację m.in. bocznych wlotów powietrza, tylnych świateł, wnętrza oraz silnika. Ford Shelby Mustang GT500 wyposażony był w 428-calową jednostkę V8, czyli 7-litrowy big block, który w zestawieniu z manualną 4-biegową skrzynią czynił z tego samochodu naprawdę pożądaną maszynę.

4. Ford Mustang GT500 Eleanor

Czy może być coś jeszcze piękniejszego niż Mustang GT500? Tak, wersja Eleanorktóra specjalnie powstała na potrzeby filmu “60 sekund” z 2000 roku. Bazą do stworzenia Eleonory był Ford Mustang z 1967 r. – wstępny szkic wykonał Steve Stanford natomiast pierwowzory elementów nadwozia z włókna szklanego Chip Foose. Samochody otrzymały niepowtarzalne modyfikacje, a pod maskami jeżdżących sztuk umieszczono 5,7-litrowe silniki V8 o mocy 405 KM.

Wszystkich Eleonor powstało (nie licząc replik) 13 sztuk z czego w samej produkcji filmowej wykorzystano aż 12. Spośród nich 7 po zakończeniu kręcenia filmu wróciło na własność CVS (Cinema Vehicle Services). Niestety, dwa w pełni funkcjonalne Fordy zostały zniszczone podczas realizacji materiału.

5. Ford Mustang GT/CS (California Special), 1968 

W połowie lutego 1968 roku dealerzy Forda z Kalifornii zaczęli wprowadzać na rynek fabrycznie wyprodukowany, limitowany model nazwany GT / CS, lub California Special. Wyprodukowano tylko 4118 sztuk tego wyjątkowego samochodu – w tym 251 jednostek, które zostały odsprzedane w Denver w stanie Kolorado jako „High Country Special ’68”.

Pod względem designu “kalifornijskiego Mustanga” wyróżniają cechy charakterystyczne dla klasycznego Shelby, jak i legendarnego GT-a, który pojawił się na rynku również w 1968 roku.

6. Ford Mustang Mach 1 (4-Speed), 1970

Przedstawiciel drugiej generacji Mustangów, która nie była już tak przełomowa, kultowa ani pożądana jak poprzednia, ale model Mach 1 z 1970 roku wciąż uważany jest za dzieło sztuki motoryzacji. Jego twórcy chcieli stworzyć Mustanga dla młodszych kierowców, które na rynku miało konkurować z Chevroletem Camaro i Pontiac’iem Firebird.

Warto wiedzieć, że był to najwygodniejszy z trzech modeli Mustanga produkowanych w tym czasie (obok Boss 302 oraz Boss 429). W wyposażeniu Mach 1 pojawiła się klimatyzacja.

7. Ford Mustang Boss 302, 1970 

Boss 302 miał być połączeniem siły „muscle cara” ze zwrotnością samochodu sportowego – czasem mówi się o nim jako o aucie, “którym GT-350 powinien był być”.

Ten model był najczęściej wyposażony w 290-konny silnik V8 o pojemności 302 CI (4,94 litra) i posiadał czterostopniową manualną skrzynię biegów. Wyprodukowano tylko niecałe 9000 egzemplarzy tych samochodów.

No i oczywiście kultowy Mustang z filmu “Bullitt” z 1968 roku

Poniżej zamieszczam treść listu wysłanego przez Steve McQueen do działu produkcji:

Zapraszam do dalszej lektury osoby anglojęzyczne: ➡  https://classicponycars.com/history.html

Dla osób polskojęzycznych obowiązkowa pozycja dzięki uprzejmości Grzegorza Chęcińskiego z kanału Motoryzacja z Innej Perspektywy:

Ciekawostki

Co ma wspólnego tort z Mustangiem? Oba można było pokroić…

Choć od początku Mustangi bardzo dobrze się sprzedawały, to koncern nie zapominał o jego promocji. W 1965 r. w ramach jednej z akcji promocyjnych zdecydowano się na umieszczenie samochodu na tarasie widokowym Empire State Building. Problem w tym, że mieścił się on na 86 piętrze. Auto rozebrano na 6 części i następnie wywieziono windą. Na tarasie ponownie go zmontowano. Z okazji 50-cio lecia kultowego auta całą operację powtórzono, tym razem jednak z najnowszym modelem.

Najdroższy Mustang został sprzedany za 1,3 miliona dolarów.

Najdroższy Mustang został sprzedany za 1,3 mln $. Był to model Mustang Shelby GT500 w wersji Super Snake, wyprodukowano tylko jedną sztukę. Mowa o wersji zbudowanej przez Carola Shelby’ego, bazującej na modelu Shelby 500. Egzemplarz ten miał 650 KM. Sprzedano go za rekordową sumę w maju 2013 roku.

Najpopularniejszym kolorem Forda Mustanga był czerwony

Z okazji 50. rocznicy Mustanga firma Ford rzuciła nieco światła na temat historycznej popularności kolorów. Okazało się, że najpopularniejszym wyborem był kolor czerwony, który znalazł się aż na 21% wszystkich sprzedanych Mustangów. Kolejne to: niebieski, srebrny, biały, czarny, zielony, brązowy i żółty. Co ciekawe, Mustanga pierwszej generacji można było kupić aż w dwóch odcieniach różowego – jeden z nich nosił nazwę Playboy Pink. Obecnie najpopularniejszym wyborem kolorystycznym dla nowego Mustanga jest czerń.

Przez 10 lat nie można było kupić  Mustanga w wersji kabrio.

Obecność w gamie odmiany kabriolet wydaje się oczywista. Ale w latach 1973-1983 klienci mogli zdecydować się tylko na wersję coupe. Powody były dwa: po kryzysie paliwowym kabriolety były źle widziane jako samochody ciężkie i niepraktyczne, po drugie – kabriolety nie były w stanie spełnić norm bezpieczeństwa w niektórych stanach.

Popularność Forda rosła jak grzyby po deszczu, a sprzedawał się jak ciepłe bułeczki.

Mustang ujrzał światło dzienne 17 kwietnia 1964 roku podczas targów w Nowym Jorku. Został zaprezentowany przez Henry’ego Forda II we Flushing Meadows. W tym samym czasie auto zadebiutowało w USA i Kanadzie. W dniu debiutu sprzedano 22 tysiące Mustangów w cenie 2368$. W ciągu pierwszego roku Mustang znalazł 418.810 nabywców, a przez 2 lata sprzedał się w liczbie przekraczającej milion. Do dziś jest to rekord najszybciej sprzedającego się nowego samochodu.  Już po roku od premiery Ford Mustang stał się najpopularniejszym samochodem w USA. W ciągu 2 lat wyprodukowano 2,5 miliona sztuk. Dzięki niemu Ford prześcignął Chevroleta pod względem sprzedaży.  W przeciwieństwie do swoich największych konkurentów – Chevroleta Camaro i Pontiaca Firebirda, Ford Mustang jest nieprzerwanie produkowany od swojego debiutu.

Ten Mustang… to nie koń!

W pierwotnych latach produkcji nikt nie słyszał o samochodzie, który łączy dobrą cenę, osiągi i styl. Ford Mustang nie pasował do żadnej z istniejących kategorii, stworzył więc nową – “pony car” (ang. auto-kucyk). Podobno nazwę “Mustang” zasugerował projektant John Najjar. Miała ona nawiązywać do myśliwca P-51 Mustang z okresu II Wojny Światowej. Pomysł ten został początkowo odrzucony, lecz podjęty ponownie po konsultacji z agencją reklamową. Jej przedstawiciel zasugerował Fordowi, że pojawia się trend nadawania nazw autom po zwierzętach. Na liście zwierząt znalazł się również Mustang i to właśnie na tę nazwę postawiono. Podobno kojarzy się z amerykańską wolnością. Firma Ford Motor Company miała też inne pomysły na nazwę: Torino, Cougar, Avventura, Allegro.

Kierunek – na lewo!

Dziki koń będący logo Forda Mustanga biegnie w lewo, co jest wyjątkiem w branży, jeśli chodzi o “zwierzęce” emblematy. Oficjalnie ma być odwzorowaniem amerykańskiego zachodu. Jeśli jednak wierzyć plotkom, nie jest to jedyna symbolika tego logo. Koń porusza się od prawej do lewej, co podobno obrazuje filary Ameryki: ekspansję na zachód, wolność i przeznaczenie. Ot takie spekulacje.

Ford Mustang mógł być przednionapędowy

W dobie kryzysu paliwowego lat 80. producenci zostali zmuszeni do poszukiwania oszczędności. W roku ‘87 powstały projekty Forda Mustanga, który miał być stworzony we współpracy z Mazdą. Co więcej, auto takie miało dysponować przednim napędem.

Sytuacja ta oburzyła dotychczasowych posiadaczy Mustanga, którzy zaczęli masowo wysyłać listy do producenta, namawiając go na zmianę decyzji. Wielu z nich twierdziło, że już nigdy nie kupi Mustanga. Ford posłuchał swoich klientów, a koncept przednionapędowego Mustanga ożywił w zupełnie nowym modelu Probe, o którym nikt już nie pamięta. Mustang święci tymczasem kolejne triumfy.

Pierwszy wyprodukowany egzemplarz został… przypadkiem sprzedany do Kanady.

Pierwszy Ford Mustang

Pierwszy wyprodukowany Mustang – o numerze VIN 5F08F100001 – nie został zbudowany z myślą o sprzedaży. Był przewożony po salonach Forda w całych Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie jako egzemplarz demonstracyjny. Gdy zawitał do miejscowości St. John’s w kanadyjskiej Nowej Fundlandii, niejaki Stanley Tucker, z zawodu pilot, przekonał pracownika salonu, by sprzedał mu ten samochód. Dopiero po jakimś czasie Ford zorientował się, co się stało i zdecydował się na odkupienie auta od pana Tuckera. Udało się dwa lata później, gdy w ramach rekompensaty, podarowano mu milionowego Mustanga. Pierwszy stoi do dziś w muzeum Henry’ego Forda w Dearborn, w Michigan. Ma oryginalne tablice rejestracyjne z Nowej Fundlandii.

Stworzono także inne wersje nadwoziowe Mustanga.

W 1963 roku Ford eksperymentował z przyszłym Mustangiem, a wśród prototypów pojawiła się odmiana sedan.  Prototyp wyglądał jak rozciągnięta wersja coupe z dodanym zestawem drzwi.  Taki samochód miał być następcą modelu Falcon. Co ciekawe, w fordowskich archowach znajduje się wzmianka o wersji kombi. Niejaki designer Robert Cumberford posiłkując się funduszami zdobytymi od znajomych opracował wersję kombi oraz shooting brake i naciskał aby Ford wprowadził je do seryjnej produkcji. Cumberford wybrał włoską firmę Intermeccanica aby dokonała konwersji z coupe na kombi. Wysłał do Turynu swoje rysunki i dołączył do nich białego Mustanga V8. Kilka miesięcy później odebrał przemalowanego na czerwono, jedynego w swoim rodzaju Mustanga kombi (który następnie został pomalowany na ciemno zielony kolor, taki jak na załączonych zdjęciach). Mustang kabrio miał składane tyle siedzenia, szyny w przedziale bagażowym, dodatkowe okna w tylnej części nadbudowy, które były zresztą otwierane. Ford nie rozważał jednak takiej odmiany. Gdyby chciał mieć w swoim portfolio Mustanga kombi, to z pewnością wolałby otrzymać tą wersję od projektantów będących pracownikami Forda. Cumberford próbował sprzedać projekt innym, mniejszym graczom, np. Avanti Motor Corporation w South Bend (Indiana), ale szybko zdał sobie sprawę, że nikt nie wykazywał się odpowiednim zapleczem finansowym, by uruchomić ten projekt. Ford z kolei konsekwentnie stawiał na wersje coupe i kabrio, a całe przedsięwzięcie skończyło się na trzech sztukach wersji kombi. Pomysły na wersję kombi i shooting brake powracały jeszcze kilkukrotnie przez kolejne lata, ale jak wiemy już z perspektywy czasu jaki upłynął – spaliły na panewkach.

Nazwa Mustang przetrwała przez ponad 55 lat bez przerwy.

W historii motoryzacji jest tylko kilka innych przykładów modeli, które były produkowane ponad 55 lat pod tą samą nazwą, bez pominięcia ani jednego roku modelowego. Od 1964 roku aż do dziś – zawsze można było kupić nowego Forda Mustanga. A że nie zawsze miał on tyle uroku, co legendarna pierwsza generacja, a w listopadzie 2019 roku skończył oficjalnie jako elektryczny SUV, to …

Zmarły w lipcu 2019 roku Lee Iacocca twórca ikony i jedynego w swoim rodzaju Mustanga oraz Carroll Shelby niech spoczywają w pokoju.

 

Aktualizacja: Ford opublikował materiał w odpowiedzi na masową krytykę w związku z modelem Mustang (tfu) Mach-E:

Bill Ford: ‘I was absolutely adamant that it not be a Mustang,’ 

Idąc dalej: “If you’re one of the many folks who has an issue with this electric crossover being called a Mustang, you now have an individual to send your letters to. Jim Farley, president of new business and technology, was the first to suggest it be a Mustang, according to Hau Thai-Tang, the chief product development officer. From there, the controversy began.”

I jeszcze dalej w las: “When Dave Pericak, global director of Icons, first drove it, he wasn’t convinced of its Mustang credibility. “[If] this is a Mustang, it better drive like one. When I got out of the simulator, everyone was standing around waiting for what I was going to say. And I looked at the entire team and I said, ‘It’s not a Mustang.’ And you could just, almost feel the air leave the room.”