W cieniu japońskiej, wielkiej trójki: 5 marek Mazdy i jej silnik W12.

Podczas gdy redakcje motoryzacyjne prześcigają się obecnie w doniesieniach na temat pierwszego w historii elektrycznego modelu Mazdy o oznaczeniu MX-30 (październik 2019), ja postanowiłem dać sobie jeszcze na wstrzymanie i poczekać aż pojawi się wersja finalna, oby z silnikiem Wankla jako dodatkowy generator i oby faktycznie wniosła świeży powiew myśli technicznej do świata elektro pojazdów. Być może tą drogą uda się wreszcie Maździe wskoczyć na “pudło” obok Toyoty i Nissana, zrzucając z 3-go stopnia podium Hondę.  O tym zresztą koncern z Hiroshimy mocno marzył w latach 90-tych i poniekąd to skłoniło Mazdę do podjęcia wówczas próby wprowadzenia na rynek pięciu swoich marek. Zadanie obecnie wydaje się na tyle skomplikowane, że Honda ma już w swojej gamie pojazdy elektryczne i co więcej razem z Toyotą zmierza w kierunku dostarczania kolejnych usług z zakresu elektromobilności. A jeśli dodamy do tego, że  Honda w ostatnich latach mocno rozwija się również w dziedzinie produkcji samolotów odrzutowych, to zadanie przed Mazdą staje się jeszcze bardziej utrudnione. Czy Mazda znowu przegapiła swój moment? Czy Mazda znowu chce podążać wyznaczoną tylko przez siebie filozofią oraz forsować swoje pomysły? Czy Mazda mogła w latach 90-tych odwrócić karty i jej historia mogłaby potoczyć się zgoła inaczej?

Jeśli choć raz odpowiedzieliście sobie na któreś z powyższych pytań: NIE, to przybliżę Wam pewną krótką historię: Jest przełom lat 80-tych i 90-tych – gospodarka bańki mydlanej hula w Japonii jak tajfun . Acura oraz Lexus budują swoją pozycję na rynkach, a Mazda inwestuje w silniki z tłokiem obrotowym (potocznie zwane silnikami Wankla). Misja dogonienia Hondy towarzyszy Maździe na każdym kroku, a ta nie skąpi funduszy na ten cel. To niestety zbiega się w czasie z największym krachem i tłuste lata w historii powojennej Japonii dobiegają końca. Następuje dekada zaciskania pasa i skromności lecz Mazda wydaje się nie zdawać sobie sprawy z powagi sytuacji i niczym ćma zwabiona światłem wydaje 2 biliony dolarów w latach 1990-1992 na wyścig zbrojeń. Pada wówczas pomysł wprowadzenia 5 oddzielnych marek sygnowanych przez Mazdę, odpowiednio: Amati (pierwsza z trzech marek w segmencie aut luksusowych, miała skupiać się wokół czterech modeli: komfortowego coupe, dwóch limuzyn klasy średniej i ekskluzywnej limuzyny klasy wyższej; jej pojawienie się ogłoszono w 1991 roku, a uruchomienie zaplanowano na 1994 rok, przy czym już w roku 1992 Mazda ogłosiła jej unicestwienie),

 

… przez moment występowała jeszcze jako model Sentia:

Eunos (1989-1996; pojazdy typu fun-to-drive, mainstream’owe w tym np. roadster MX-5 oraz model MX-3 – głównie na rodzimym rynku):

ɛ̃fini (1991-1997; miała być przeciwieństwem aut mainstream’owych i drugą w gamie z marek luksusowych):

Xedos (1992-1996; kolejna, trzecia już marka luksusowa):

oraz Autozam (1989-1998; kei-cars, małe miejskie pojazdy i głównie przeróbki aut Suzuki):

W roku 1992 Mazda spada z okupowanego przez lata 4 miejsca i zostaje przeskoczona przez  Mitsubishi i Suzuki, lądując za ich plecami na 6 miejscu. Rzeczywistość okazuje się jeszcze bardziej brutalna. W 1996 roku Ford inwestuje 481 milionów dolarów w celu zwiększenia swojego udziału w Maździe z 25% do 33% i tym samym kończy z rozwijaniem projektu 5 marek.

Poświęćmy jednak jeszcze chwilę marce Amati. Jej flagowy model 1000 nie wyróżniał się niczym szczególnym. Można śmiało użyć określeń mdły, bezbarwny i bez polotu. Natomiast pod maską znajdowało się coś, co mogło i powinno dać Maździe sporą przewagę nad konkurencją.

Poniżej wycinek ze starego japońskiego magazynu motoryzacyjnego, opisującego silnik 3981cc W12 od Mazdy.

Można pomyśleć, że to przecież nic wielkiego, VW też miało swoje W12. Z tym, że ten od Mazdy mógł być większym łobuzem . W artykule mowa jest o “Triple-Four Compact 12 Cylinder” – należy przyjrzeć się dokładnie blokowi silnika. Widać kąt rozwarcia cylindrów. Do tego Mazda zastosowała tłoki i zawory z ceramiki, blok wykonano z aluminium, a głowicę cylindra i miskę olejową z magnezu.

Podana moc (dzięki obowiązującej wówczas wewnętrznej umowie między producentami aby sprostać narzuconym przez rząd przepisom) miała teoretycznie wynosić regulaminowe 280 koni, natomiast w tym konkretnym przypadku do dzisiaj pozostaje zagadką. 

Co dziwne magazyny motoryzacyjne opisywały ten samochód jako posiadający jednostkę V12. 

Kolejną ciekawostką jest legenda jakoby silnik ten wykorzystano w modelu Audi Avus Concept ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Audi_Avus ). Nie zmienia to faktu, że tę konkretną jednostkę zaprojektowała Mazda i jest to kolejny przykład, że kiedyś ta firma miała po prostu charakter!