Topowa dycha wśród Brytoli.

Auta brytyjskie są w mojej ocenie dość kapryśne i specyficzne. Przez lata zmagały się z kiepską elektroniką i nie błyszczały w kwestii układów przeniesienia napędu, z drugiej zaś strony sporej części wyspiarskich wytworów należy się uznanie chociażby w kwestii stylistyki, czy ekstrawagancji – często dla wielu zresztą niezrozumiałej. Postanowiłem zamieścić swoją subiektywną listę 10 aut, które w moim skromnym odczuciu wniosły koloryt i odcisnęły swój ślad w historii motoryzacji, a zarazem miały charakter i spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem. Nie brałem pod uwagę osiągów, ceny, czy też “przydatności do spożycia” – oto moja topowa dycha rodem z British Empire. 

Numer 10. Jensen Interceptor

Jensen Interceptor może i miał wymiary stodoły, ale jego silnik V8 o pojemności 6286cc w połączeniu z 3-biegowym automatem miały wystarczająco dużo pary i wigoru aby przemieszczać tę masę. Moc na poziomie 325 koni osiągana przy 4600 obrotów pozwala rozbujać ten brytyjski kredens do setki w 7.8 sekundy i minąć 1/4 mili w czasie 14 sekund. Jakość wykonania zeszła na drugi plan, tak samo jak i częste wizyty w warsztatach, ale od samej nazwy: Interceptor – jeży się włos na klacie. 

Numer 9. Jaguar XJ220

XJ220 produkowany był w latach 1992-1994, ale jego 12-cylindrowa historia napędzana na wszystkie koła rozpoczęła się w 1988 roku podczas Birmingham Motor Show. To wówczas Jaguar otrzymał 1500 zamówień wraz z £50,000 depozytu od sztuki. Od tamtego czasu samochód wymagał dalszych prac, przeróbek i ostatecznie załamał ekonomię projektu, co skutkowało wycofaniem wspomnianych depozytów przez zamawiających. Jednakże Jaguar uratował się przed kompletną klapą budując 271 modeli XJ220 i sprzedając je za pół miliona dolarów od sztuki. Wytłumaczeniem może być fakt, że pojazd ten stał się najszybszym samochodem świata swoich czasów, osiągając prędkość 213 mil/h (341km/h). 

Numer 8. Land Rover Defender

Land Rover Defender to brytyjski terenowy przeprawowiec, z napędem 4×4 i legendą większą od posiadłości królowej Elżbiety II. Od początku powstania w 1948 roku ewaluował i pomimo swoich farmersko-rolniczych korzeni stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych produktów brytyjskiego przemysłu motoryzacyjnego (więcej tutaj: LINK). W grudniu 2015, po 67 latach produkcji przeszedł na emeryturę.

Numer 7. Lotus Elise

Lotus w swoim DNA ma inżynierię. Słynie ze swoich konstrukcji, pomysłów oraz rozwiązań. W latach 90-tych potrzebował auta drogowego, które byłoby wizytówką firmy. Sportowy roadster, który wyjechał na drogi w 1996 roku był lekki, jak można było tego zresztą oczekiwać od Lotusa i z miejsca, dzięki m.in. swojej dynamice, stał się punktem odniesienia dla innych pojazdów tego segmentu. Technologia z Elise, czyli wytłoczone aluminiowe podwozie przyklejone, a nie zespawane było sprzedawane producentom aut na całym świecie i pozwoliło Lotusowi tworzenia kolejnych wielkich rzeczy za kulisami.

Numer 6. Ariel Atom

Mały i zwinny Ariel Atom zjada supersamochody na śniadanie, obiad i kolację. Wersja V8 w limitowanej wersji jest po prostu szalona: napędzają je tak naprawdę dwa silniki od Suzuki Hayabusa, kręcące się do 10.500 obrotów! To przekłada się na 500 koni mocy i przyspieszenie na poziomie 2.3 sekundy do setki. Nie zamierzam z tym “wariatem” dyskutować!

Numer 5. Mclaren P1

Limitowana wersja 375 sztuk rozeszła się na pniu. Mclaren P1 miał jedną misję: dostarczać ekstremalne osiągi na drodze i na torze, zachowując przy tym bezpieczeństwo i nagradzając kierowcę emocjami. Liczby powalają:

100 km/h w 2.8 sekundy
200 km/h w  6.8 sekundy
1/4 mili w 9.8 sekundy
300km/h w 16.5 sekundy

Numer 4. Aston Martin DB5

Jeden z najbardziej rozpoznawanych samochodów szklanego ekranu i przykład książkowego lokowania produktu. Był nieprzyzwoicie piękny, stanowił kwintesencję angielszczyzny, do tego był jak czubata łyżka smaku i elegancji. Produkowany pomiędzy 1963, a 1965 rokiem dysponował aksamitnie pracującą 4 litrową rzędową 6-tką pod maską, która generowała 282 konie mocy i rozpędzała ten diament do 230km/h.

Numer 3. Mclaren F1

Wywołał prawdziwą sensację w 1994 roku nie tylko swoją ceną sięgającą $815,000, ale również osiągami. Ustanowił rekord 385km/h, a jego 6.1 litrowa jednostka V12 generowała 618 koni przy 7400 obrotów. F1 potrzebował 3.2 sekundy do setki, co przebiło wynik dotychczasowego rekordzisty, notabene nieseryjnego, Porsche 959 (które potrzebowało 3.6 sekundy). Zapraszam do lektury o tym dziele sztuki tutaj. 

Numer 2. Mini Cooper S

Rok 1963 przyniósł uruchomienie produkcji Cooper S –  homologowanej, specjalnej wersji. 2,500 drogowych sztuk było wymagane by zaspokoić regulacje i pozwolić BMC wypuścić Cooper’a S na swoich rywali. I choć liczby mogą nie robić wrażenia: 70 koni mechanicznych, 155 km/h prędkość maksymalna, to jego sukcesy w sporcie motorowym już tak: chociażby zwycięstwo w rajdzie Monte Carlo w 1964, 1965 i 1967 roku. 

Numer 1. Jaguar E-Type

Krąży legenda jakoby Enzo Ferrari nazwał Jaguara E-Type “Najpiękniejszym samochodem kiedykolwiek wyprodukowanym” – i trudno z tym polemizować. To dzieło sztuki bez dwóch zdań. W 1961 roku pod maską pracowała rzędowa 6-tka o pojemności 3781cc o mocy 265 koni przy 5500 obrotów co z kolei czyniło E-Type jednego z najszybszych samochodów na drodze. Pierwsza “setka” na zegarach wskakiwała po 6.3 sekundy, a prędkość maksymalna wynosiła 232 km/h… ale w tym przypadku nie osiągi odgrywały nadrzędną rolę.