Odszedł Stirling Moss, najlepszy w historii kierowca, który… nigdy nie zdobył mistrzostwa F1.

12 kwietnia 2020 roku świat obiegła informacja o śmierci wybitnego, brytyjskiego kierowcy, chociaż nigdy nie zdobył tytułu mistrza świata Formuły 1. Sir Stirling Moss był jednym z najszybszych i najbardziej wszechstronnych zawodników w historii motorsportu. Dożył 90 lat. Angielskie media wyliczają, że jego wszechstronność pozwoliła mu na start w aż 529 wyścigach,z których wygrał 212.

Urodził się w 1929 roku, a jego rodzice planowali dla niego karierę dentystyczną, którzy zresztą byli właścicielami nieźle prosperującej kliniki stomatologicznej w Londynie. Aczkolwiek państwo Moss – oprócz leczenia zębów – zajmowali się od lat jeszcze inną działalnością. Ojciec Stirlinga, Alfred, zajął w 1924 r. szesnaste miejsce w zawodach Indianapolis 500. Z kolei matka, Aileen, startowała w wyścigach górskich. I o ile ich syn niespecjalnie interesował się stomatologią, o tyle pasja do prędkości była u niego widoczna od samego początku.

Zaczynał od jazdy konnej, podobnie zresztą jak jego siostra, Pat. Oboje skończyli jednak za kierownicami wyścigowych samochodów (Pat Moss została później żoną legendarnego kierowcy rajdowego Erika Carlssona, nazywanego „Carlsson z dachu” ze względu na „zamiłowanie” do dachowania). 

Debiut Stirling Moss zaliczył za kierownicą BMW 328 – samochód należał do jego ojca, a swój udział w wyścigu Cooper 500 opłacił pieniędzmi, które wygrał ścigając się konno. 

Swoją wyścigową karierę rozpoczął w 1948 roku w samochodzie Formuły 3. Już rok później świętował swoje pierwsze międzynarodowe sukcesy na wyścigach F3 w Zandvoort. W latach 1951–1953 Moss ścigał się w autach różnych klas, od Formuły 2 aż do Formuły 1. Jego pierwszy występ w F1 zakończył się ósmym miejscem podczas Grand Prix Szwajcarii w 1951 r. Następnie startował zarówno w rajdach, jak i w wyścigach. W 1952 roku zajął drugie miejsce w rajdzie Monte Carlo, a w 1954 roku został pierwszym zawodnikiem spoza Stanów Zjednoczonych, który wygrał 12 godzinny wyścig w Sebring.

W tym samym 1954 roku był też o krok od pierwszej wygranej w F1. Moss za kierownicą Maserati, podczas Grand Prix Włoch, wyprzedził dwóch kierowców uznawanych za najlepszych w tamtych latach – czyli Juana Manuela Fangio (jadącego Mercedesem) i Alberto Ascariego (Ferrari). Niestety, awaria silnika pokrzyżowała plany ambitnego Brytyjczyka. Na najwyższym stopniu podium stanął Fangio, a Moss musiał dopchać swój bolid do mety. W jednym z wywiadów Stirling stwierdził:

“Dla niektórych ludzi mówienie o sobie, że było się mistrzem świata liczy się najbardziej. Cóż, dla mnie nie. Dla mnie liczy się, czy mogę pokonać Fangio”

 

Monza 1954
Stirling Moss za kierownicą Maserati 250F rok 1954

Dzięki wyjątkowej jeździe zauważył go Alfred Neubauer, dyrektor wyścigów Mercedesa. W 1954 roku podczas jazd próbnych na torze Hockenheim Moss zdecydował się na przejście do ekipy Mercedesa. Niemiecka marka dysponowała wówczas najlepszym bolidem z całek stawki.

Moss w Mercedesie

Wraz z Juanem Manuelem Fangio stworzyli najlepszy wyścigowy duet i zdominowali Mistrzostwa Świata w 1955 roku. Mossowi przypadło jednak tylko jedno zwycięstwo (Grand Prix Wielkiej Brytanii) i wicemistrzostwo świata. Po wyścigu w GP Wielkiej Brytanii Stirling spytał swojego mentora i przyjaciela, czy ten aby nie zwolnił celowo, pomagając mu w wygranej przed własną publicznością. „Nie. Po prostu dziś byłeś ode mnie lepszy” – stanowczo zaprzeczył Juan Manuel Fangio.

Bardziej do historii przeszły jego zwycięstwa w Mille Miglia (1955 rok), gdzie ustanowił rekord trasy oraz w równie legendarnym Targa Florio. W 1955 r. ustanowił rekord przejazdu włoskiej trasy. Jadąc Mercedesem 300 SLR z numerem 722, przejechał 992 mile w 10 godzin i 7 minut. Nikt nie pobił tego wyniku do dziś. Średnia (!) prędkość jazdy wynosiła 98,52 mili na godzinę, czyli niemal 160 km/h. Przejazd Mossa nadal uchodzi za jeden z najbardziej spektakularnych wyczynów w historii motorsportu.

Moss w Mercedesie 300 SLR – Mille Miglia 1955 rok

Rywalizacja między Mossem a legendarnym Fangio wielokrotnie budziła emocje u kibiców. Stirling wyznał, że jazda dwie długości samochodu za Argentyńczykiem była najlepszą lekcją w jego życiu.

Pod koniec 1955 roku Mercedes ogłosił wycofanie się ze sportów motorowych, a Moss wrócił do Maserati. Dwa zwycięstwa (Monako, Włochy) przyniosły mu drugie miejsce w Mistrzostwach Świata w 1956 roku. I znowu przed nim był Fangio…

W sezonach 1957 i 1958 Moss trafił do brytyjskiego zespołu F1: Vanwall. Trzy zwycięstwa w sezonie w 1957 roku (Wielka Brytania, Pescara i Włochy) zapewniły mu po raz kolejny… drugie miejsce za Fangio.

Vanwall 1956

W roku 1959 Stirling Moss dołączył do zespołu Coopera, który zrewolucjonizował Formułę 1 dzięki koncepcji zastosowania centralnego silnika. Nie był jednak w stanie nadążyć za kolegą z drużyny Jackiem Brabhamem, dwa zwycięstwa (Portugalia, Włochy) wystarczyły na trzecie miejsce w Pucharze Świata. Moss został wybrany Sportowcem Roku w Wielkiej Brytanii w 1961 roku.

23 kwietnia 1962 r. kariera Stirlinga Mossa zakończyła się wypadkiem w Goodwood. Podczas Glover Trophy, krajowego wyścigu Formuły 1, zajmował czwarte miejsce i borykał się z problemami ze skrzynią biegów. A że Stirling zawsze jechał na granicy – niestety wypadł z toru i uderzył w ścianę. Przyczyny wypadku nigdy nie zostały wyjaśnione, a sam Moss nie pamiętał wypadku. Miał złamane kości i uraz mózgu, był w śpiączce i początkowo sparaliżowany z jednej strony. Dojście do siebie zajęło mu ponad rok. W maju 1963 roku wrócił do Goodwood i chociaż na testach osiągnął konkurencyjne czasy okrążeń, ogłosił swoją emeryturę.

Tak wyglądał bolid Stirling’a Lotus Climax V8 po wypadku w Goodwood

Po zakończeniu kariery wyścigowej Stirling Moss odnosił sukcesy w biznesie. Został maklerem nieruchomości. Wybrał ten kierunek zarabiania pieniędzy bo jak stwierdził: „nie musisz nic umieć żeby to robić”. Doradzał również Mercedesowi i Astonowi Martinowi. Często można go było można spotkać na historycznych wyścigach i różnych imprezach motorowych. W 1999 r. otrzymał tytuł szlachecki Sir z rąk królowej Elżbiety II. Moss został również mianowany Oficerem Zakonu Imperium Brytyjskiego. Sir Stirling Moss zaliczał się do najlepszych kierowców wyścigowych stulecia, którzy byli w stanie jeździć samochodami wyścigowymi różnych klas. Wygrywał wyścigi Formuły 1 w pięciu różnych markach (Mercedes-Benz, Maserati, Vanwall, Cooper, Lotus), a także w licznych wyścigach samochodów turystycznych. Po raz ostatni pojawił się na torze w 2011 roku, w kwalifikacjach do Le Mans Legends. Miał wówczas 81 lat. Oficjalnie z życia publicznego wycofał się w 2018 roku. Dokuczała mu choroba płuc, której nabawił się w 2016 r. podczas wakacji w Singapurze.

W 2009 roku Mercedes dla uczczenia współpracy z Mossem wypuścił wyjątkowy model SLR-a, który był ochrzczony jego imieniem i nazwiskiem. SLR Stirling Moss nie ma dachu ani też przedniej szyby. Auto jest wyposażone w silnik V8 o pojemności 5,5 litra i mocy 650 KM (0-100 km/h 3,5 sekundy, V-max 350 km/h). Wyprodukowano tylko 75 egzemplarzy tego modelu.

Wraz ze Stirlingiem Mossem odchodzi era niezwykle odważnych, wspaniałych mistrzów kierownicy. Dawne samochody były bardzo szybkie i równie niebezpieczne, a ich prowadzenie i hamowanie w niczym nie przypominało współczesnych. Tragiczne wypadki na torach były codziennością i przeżycie całego sezonu wymagało ponadprzeciętnych umiejętności i wielkiego szczęścia.

Moss potrafił najpierw w pięknym stylu wygrać wyścig F1, a później pobić rekord przejazdu w długodystansowym rajdzie. To wszechstronność, o której wielu dzisiejszych kierowców może jedynie pomarzyć. Był też prawdziwym, brytyjskim dżentelmenem w starym stylu.

„Zmarł tak, jak żył, wyglądając pięknie” – powiedziała w rozmowie z Daily Mail jego żona.