O dwóch takich, co mieli misję ratowania Nissana.

Mniej więcej 20 lat temu Nissan przechodził poważny kryzys finansowy. Pomocną dłoń (oczywiście w cudzysłowie) wyciągnął wówczas koncern Renault, czego skutkiem jest trwający do dzisiaj alians. Obecnie Renault posiada 43,4% akcji japońskiego producenta numer 2 (Toyota dzierży palmę pierwszeństwa – przyp.), czym potwierdza swoje zaangażowanie w ten związek. Makoto Uchida, obejmując tekę prezesa Nissana z dniem 1 grudnia 2019 roku, potwierdził zależność od Renault, jednocześnie zaznaczając, iż nie przewiduje dalszego pogłębiania finansowych więzów z Francuzami oraz zobowiązał siebie i swój sztab do odbudowania rentowności, jak i nadszarpniętej pozycji koncernu z Yokohamy. Cytując nowego CEO Nissana: “Closer capital ties with Renault are not a focus in the short term.”. Z pewnością będzie musiał zmierzyć się z pokłosiem skandalu wywołanego przez zdymisjonowanego prezesa Carlos’a Ghosn’a. Nowy prezes ucina spekulacje na temat całkowitego połączenia z Renault, akcentując że sojusz musi być korzystny i służyć wszystkim jego członkom – w tym również trzeciej stronie, czyli Mitsubishi Motors. Uchida chce przeanalizować co dotychczas działa w tymże związku, a co wymaga zmian i wówczas postawić Nissanowi wymagające, aczkolwiek osiągalne cele: m.in. uruchomienie produkcji nowych modeli, jak i zastosowanie nowych technologii. Dla przypomnienia: Nissan zanotował w tym roku najniższe dochody na przestrzeni ostatnich 11 lat co skutkowało cięciem dywidendy o 65%. Nowemu prezesowi życzę realizacji długoterminowych planów, pomyślnych wiatrów w tych ciężkich dla koncernów motoryzacyjnych czasach, a w konsekwencji wyjścia na prostą.

Czekam zatem na to co Nissan przygotuje dla rynku europejskiego, gdyż mam cichą nadzieję że wrócą równie spektakularnie … jak uciekał z Japonii ich były prezes Carlos Ghosn. Oskarżony w Japonii o przestępstwa finansowe były szef Nissana pod koniec roku 2019 nieoczekiwanie przybył do Libanu, skąd z kolei przyleciał prywatnym odrzutowcem z Turcji.

– Jestem w Libanie i nie będę dłużej przetrzymywany jako zakładnik przez oszukańczy japoński system wymiaru sprawiedliwości, w którym domniemana jest wina, szerzy się dyskryminacja i w którym odmawia się podstawowych praw człowieka – oświadczył Ghosn.

– Nie uciekłem przed sprawiedliwością, uciekłem przed niesprawiedliwością i prześladowaniami politycznymi. Teraz mogę w końcu swobodnie komunikować się z mediami – dodał były szef Nissana.

Ucieczkę Carlosa Ghosna można uznać za godną samego Jamesa Bonda. Wg. różnych źródeł akcję miała koordynować jego żona, a prywatny samolot, którym uciekł z Japonii, wylądował najpierw w Turcji, a następnie w Libanie. Jednym z ciekawszych wątków ucieczki jest to, że były szef Nissana i Renault miał odbyć podróż w futerale na kontrabas, a agenci ochrony mieli wcielić się w role muzyków (wersja ta nie została oficjalnie potwierdzona).

Carlos Ghosn jest podejrzany m.in. o zatajenie wynagrodzenia w wysokości 80 mln dolarów. Po wpłaceniu kaucji w wysokości 9 mln dolarów został zwolniony z aresztu i w procesie miał odpowiadać z wolnej stopy. Odebrano mu jego trzy paszporty – Ghosn posiada obywatelstwo francuskie, brazylijskie i libańskie (jest urodzonym w Brazylii synem emigrantów z Libanu). Wszystko wskazuje na to, że Ghosnowi udało się przekroczyć granicę dzięki fałszywemu paszportowi, w którym figurowało inne imię i nazwisko. 

Czy po tak brawurowo przeprowadzonej akcji możemy zatem spodziewać się w kolejnym filmie o przygodach Jamesa Bonda któregoś z nowych, zapowiadanych przez nowego prezesa Nissana modeli?  Sugeruję tytuł: ” The escape of a ghosn. ” yyy,.. tzn. ghost – i to nie jest juke… tfu … joke.