Nowe Audi RS7 (2019) – kawał sqrczybyka

W swoich postach, tudzież felietonach staram się w powściągliwy sposób przekazywać emocje, czy też subiektywne opinie… no dobrze, powiedzmy że z reguły staram się, aby tak właśnie było. Tym razem zrobię wyjątek ze względu na nowe Audi A7 w najbardziej sportowej odmianie RS, które imponuje wyglądem i osiągami. To po prostu kawał skurczybyka. I choć zawsze bliżej mi było do RS6, to przyznaję, że to wydanie RS7 bardzo mi odpowiada. Oj bardzo. Wąskie lampy, mocarne wloty powietrza – jeśli komuś wydawało się do tej pory, że samochody Audi nie kipią agresją, to pora zrewidować ten pogląd. 

Tego modelu nie da się kupić z dwulitrowym czterocylindrowym silnikiem. Na ten moment (wrzesień 2019) nie jest też dostępne z trzy litrowym dieslem. Pod maską za to rwie się do akcji czterolitrowe V8 o mocy 600 KM i momencie obrotowym na poziomie 800 Nm. Audi drapie na wszystkie koła osiągając pierwszą setkę w czasie 3,6 s i ochoczo wyrywa do przodu aż do osiągnięcia 305 km/h. Napęd zwykle rozdzielany jest między osie w proporcji 40:60, ale w razie potrzeby na przednią oś może trafić nawet 70 procent mocy, a na tylną – maksymalnie 85 procent.

RS7 bazuje na modelu A7, z którym współdzieli elementy karoserii: pokrywę silnika, klapę bagażnika i przednie drzwi… I na tym w zasadzie się kończy, gdyż pozostałe części są inne. Tak właśnie według Audi wygląda prestiż. Dodam, że całkiem funkcjonalny prestiż, gdyż pasażerowie tylnej kanapy nie będą narzekać na brak miejsca i oczywiście brak wrażeń z podróżowania tym ulicznym agresorem. Śmiem nawet twierdzić, że ten model stał się wielozadaniowcem: kiedy trzeba przestronną limuzyną, kiedy trzeba zadziornym drogowym bandytą i kiedy trzeba rodzinnym wozidłem.

Swoją stylizacją RS7 nawiązuje do konceptu e-tron GT. Masywny grill o wzorze plastra miodu, czarne wypełnienie reflektorów, poszerzone o 40 mm nadwozie, muskularne, owalne końcówki wydechów – to znaki szczególne RS7.  Drapieżności i agresywnego charakteru nadają autu wielkie wloty w przednim zderzaku. Z tyłu świetnie komponuje się dyfuzor. Jest dobrze. Nawet bardzo.

We wnętrzu jest nieco mniej finezji, ale do tego Audi już nas przyzwyczaiło. Sportowego klimatu nadają czerwone akcenty oraz oświetlenie ambient. Do tego aluminiowe manetki do zmiany przełożeń, kubełkowe, profilowane fotele z logiem RS. Dla mnie wystarczy. Tym samym chyba w końcu zdałem sobie sprawę za co cenię tę markę i co sprawia, że auta ze znaczkiem Audi mają to coś. To coś, co każdy z nas prędzej, czy później powinien odnaleźć.