Nissan Autech Stelvio – a miało być tak pięknie.

Autech to przedsiębiorstwo powołane do życia przez Nissana. Biznes plan zakładał coachbuilding na bazie standardowych modeli japońskiej marki. W przeciwieństwie do Nismo (Nissan Motorsport), gdzie nacisk jest położony na osiągi, samochody Autech miały być tworzone raczej z myślą o przyjemnym podróżowaniu i świadomości posiadania czegoś unikatowego, tym niemniej osiągi aut były również poprawiane, aczkolwiek nie w żaden wyjątkowo spektakularny sposób. Kiedy specom z Autech zlecono zrobienie specjalnej wersji modelu Skyline R33 GT-R, to podeszli do sprawy w dość oryginalny sposób. Cały układ napędowy, zawieszenie etc. przełożyli do czterodrzwiowego wariantu Skyline’a. Tworząc jedynego prawdziwego sedana GT-R. A jeśli komuś było mało osiągów, to mógł zamówić sobie ten pojazd po jeszcze dodatkowym tuningu przez Nismo (w wariancie 400R).

Autech odpowiadał też m.in. za przerobienie Nissana Silvia S15 na wersję cabrio. Pojazd otrzymał dźwięcznie i wdzięcznie brzmiącą nazwę Silvia Varietta i sztywny, składany dach. W Nismo taka przeróbka byłaby nie do pomyślenia (chociażby ze względu na zachowanie sztywności nadwozia, masę itd.).

Najbardziej ambitnym z ich projektów miał okazać się pomysł stworzenia zupełnie nowego modelu. Uznano bowiem, że Nissanowi brakuje ekskluzywnego auta typu GT, które mogłoby osiągnąć sukces sprzedażowy również poza Japonią. Oczywiście w gamie Nissana był 300 ZX, ale spora część osób odbierała go jako tanie i powszechnie dostępne sportowe auto, nie niosące ze sobą nuty ekskluzywności. A skoro GT i chęć podbicia rynków poza krajem kwitnącej wiśni, to wypadałoby zainspirować się autami z Włoch. Kierownictwo zastanawiało się dlaczego klienci skłonni kupić auto klasy GT bardziej cenią awaryjne pojazdy z Włoch, niż japońskie słynące z niezawodności i doszli do wniosku, że chodzi o tradycje marki i stylistykę. Zatem do projektu zdecydowano się zatrudnić europejskich stylistów i to najlepiej z jakiegoś znanego studia projektowego, co miało by być gwarancją nawiązania do owej tradycji. W konsekwencji powstał Nissan Autech Stelvio Zagato (więcej o Zagato na mojej stronie tutaj: LINK), zaprezentowany w 1989 roku, po dwóch latach starań. A prezentował się tak:

 

Osobliwym rozwiązaniem było zastosowanie wybrzuszeń na bokach maski w celu umieszczenia w tymże miejscu lusterek wstecznych, których wkomponowanie w bryłę nadwozia bywa sporym wyzwaniem. Z definicji wystają one poza obrys auta, stąd w przypadku Stelvio chcąc je ukryć zdecydowano się na takie właśnie rozwiązanie. W efekcie uzyskano dość kontrowersyjną linię nadwozia i moim skromnym zdaniem nie do końca spójną stylistycznie. Jeśli już o wyglądzie auta mowa, to nie sposób nie zwrócić uwagi na koła i otwór do chłodzenia hamulców. 

We wnętrzu Włosi pozwolili sobie na nieco więcej powagi, nadając mu nieco więcej nut luksusu, poprzez wprowadzenie skóry i drewna. Porównując uzyskany efekt z innymi autami japońskimi z tamtych lat można by uznać wnętrze Stelvio za wyróżniające się na tle swoich kolegów. Od strony mechanicznej skorzystano z podzespołów Nissana Leopard. Pod maskę Autech Stelvio Zagato trafił 3-litrowy silnik V6 DOHC, wyposażony w turbodoładowanie, a jego moc wynosiła 280 KM przy 6000 obr./min, zaś maksymalny moment obrotowy 402 Nm przy 2800 obr./min. Realne wartości mogły być jednak wyższe, gdyż w tamtych czasach wszyscy japońscy producenci oficjalnie trzymali się limitu 280 KM. Moc przekazywana była na tylne koła poprzez 4-biegową przekładnię automatyczną. Wersji z ręczną skrzynią biegów nie było, gdyż uznano, że auto klasy GT nie jest stworzone w celu bicia rekordów okrążeń. Maksymalna prędkość Stelvio wynosiła 245 km/h, a pojazd ważył 1560 kg.

Images courtesy of Bonhams

Połączenie japońskiej technologii i włoskiej stylistyki wymagało niestety skomplikowanego procesu produkcji. Podwozia z napędem były wysyłane do Włoch, do Zagato, gdzie dostawały karoserię, po czym całość odsyłano do Japonii w celu wykończenia. Był to jeden z powodów bardzo wysokiej ceny auta. Autech Stelvio Zagato kosztował około dwa razy więcej, niż Honda NSX-R!

Planowano wyprodukowanie 200 egzemplarzy, natomiast rzeczywistość skorygowała te plany i ostateczny wolumen produkcyjny wyniósł 104 sztuki. Cena prezentowanego poniżej egzemplarza była szacowana w roku 2019 na 45.000$ – 50.000$. 

Images courtesy of Bonhams