Eksperymentalny pojazd sportowy i ikona stylu lat 70-tych: Mercedes C111/II – 50 lat minęło jak jeden dzień.

Był prototypem super samochodu z drzwiami typu Gullwing, centralnie zamontowanym silnikiem, rewolucyjną konstrukcją i osiągał zawrotne 400km/h. A to wszystko na początku siódmej dekady poprzedniego wieku. 

W 2020 roku upłynie dokładnie 50 lat od momentu prezentacji modelu C111/II na genewskim salonie. Tak, daty się zgadzają jeśli odróżnimy od siebie oba koncepty: ten z 1969 roku z  trzema wirującymi tłokami i mocą 280 KM, oznaczonego jako C111, od bohatera tego wpisu, czyli wersji C111/II z powiększonym silnikiem z 4 rotorami i mocą 350 KM. Ale zacznijmy od początku.

Prace nad C111 rozpoczęły się już w 1967 roku. Wbrew powszechnym pogłoskom, nie był to następca popularnego Gullwinga, a prototypowy pojazd przeznaczony do testowania innowacyjnych technologii, jak chociażby wykorzystywanie wzmocnionego włókna szklanego, czy wspomnianego wcześniej silnika Wankla.

Pierwsza wersja C111-I zadebiutowała w 1969 roku we Frankfurcie i stała się z miejsca sensacją. Samochód napędzał silnik Wankla dysponujący mocą 280 koni mechanicznych i posiadający trzy wirujące tłoki, do tego futurystyczne nadwozie, skrzydłowe drzwi, składane reflektory i … jeden cel: być platformą do testowania nowych rozwiązań technicznych. Mogło wyglądać jakkolwiek, a wyglądało wspaniale. To oczywiście zasługa genialnego designera Bruno Sacco, tego samego od którego pochodzi nazwa „Sacco-panels” w Mercedesie 190. C111 zaprojektowano tak, aby jak najlepiej służyło jako nośnik rozwiązań, a kierowca miał być ich testerem. Świadczyć o tym może fakt, iż każdy z szesnastu zbudowanych prototypów z serii C111 był inny.

W 1970 r. pokazano wariant wzmocniony z jedynym w swoim rodzaju silnikiem Wankla o czterech wirnikach. Generował on 350 KM i pozwalał osiągnąć prędkość 300 km/h, a do setki rozpędzał auto w 4,9 s. Mimo świetnych osiągów, obrotowy silnik nie zdobył uznania inżynierów Mercedesa, głównie z powodu zbyt dużej emisji spalin, niskiej żywotności oraz awaryjności.

Mercedes na poważnie rozważał wówczas zaatakowanie rynku wanklami, gdyż pasowały mu one do koncepcji: miały dużą moc, gładką pracę i zajmowały niewiele miejsca. Zapowiadało się świetnie, ale nawet Mercedes na własnej stronie przyznaje, że „mimo ogromnych wysiłków działu inżynieryjnego nie udało się osiągnąć mercedesowskiego poziomu niezawodności”. 

Na początku lat 1970, bezpieczeństwo bierne stawało się coraz bardziej istotnym czynnikiem w rozwoju motoryzacji. Nadwozie C111 było wykonane z włókna szklanego, cechowało się mniejszą wagą od tradycyjnej metalowej karoserii, a w dodatku pozwalało uzyskać większą stabilność podczas jazdy. Było również bardziej wytrzymałe, a co za tym idzie bardziej niebezpiecznie dla pieszych.  Z powodu norm bezpieczeństwa, po serii testów, Mercedes-Benz porzucił dalsze prace nad tworzywami sztucznymi pod kątem produkcji seryjnej. Z czasem silnik typu quad-rotor wymontowano, żeby zrobić miejsce dla pięciocylindrowego diesla. Potrzeba dopracowania mocnego silnika wysokoprężnego stała się szczególnie istotna wraz z nastaniem kryzysu paliwowego w roku 1973. Motor zapożyczony z modelu W115, miał 3 litry pojemności oraz pięć cylindrów w rzędzie. Jednostka została uturbiony i doposażony w intercooler, co pozwoliło jej rozwinąć moc 190 KM. Wkrótce pojawił się także model z 230-konnym turbodieselem. Niezwykłym okazał się również test, jaki przeprowadzono na torze Nardo. Przez 60 godzin czterech kierowców na przemian wyciskało z maszyny wszystkie poty, bijąc 16 różnych rekordów prędkości i osiągając średnią na poziomie… 252 km/h. Było to bezprecedensowe wydarzenie, które miało przekonać klientów, że diesel też może być szybki. Udało się średnio, bo na pierwsze mocne diesle w autach produkcyjnych trzeba było czekać do późnych lat 80.

silnik diesla

W 1979 roku Mercedes-Benz przygotował ostatnią wersję prototypowego supersamochodu. Do napędu użyto benzynowej jednostki V8 4,8 l (4820 cm³) 48v, która generowała moc aż 500 KM. Opływowa konstrukcja z dwoma spojlerami pozwoliła rozpędzić auto na włoskim torze Nardo do zawrotnej prędkości 404 km/h. 

Mercedes-Benz modelem C111 rozbudził na tyle apetyty, że od tej pory producenci wiedzieli już, jak ważne są tzw. halo cars: klient z wiadomych względów ich nie kupi, ale kupi coś innego, ich substytut, z tym samym znaczkiem, żeby mógł myśleć, że ma „auto od tego samego producenta, który stworzył fantastyczne superauto”. Co do prototypu C111, to dzięki niemu niemiecki producent mógł zdobyć doświadczenie w produkcji kolejnych samochodów, a sam prototyp stał się prawdziwą ikoną lat 70. C111 był też dla marki Mercedes-Benz pokazem możliwości, które nawet w dzisiejszych czasach robią niesamowite wrażenie i stanowią dla wielu źródło inspiracji.

W 1991 roku na targach we Frankfurcie Mercedes zaprezentował kolejny model nazwany C 112. Po przyjęciu zamówień na 700 egzemplarzy podjęto decyzję o wstrzymaniu produkcji, a o tym modelu więcej informacji uzyskasz tutaj: LINK