Ave Imperator, ave Isdera!

Nazwa “Isdera”, bynajmniej dla mnie, brzmi jak nazwa jakiejś greckiej bogini, włoskiego miasteczka, tudzież bajkowej krainy. Rzeczywistość jednak okazuje się zgoła bardziej brutalna, ponieważ… Ingenieurbüro für Styling Design und Racing jest marką jednego z producentów najdroższych i najszybszych samochodów na świecie. Pojazdy te produkowane są w bardzo niewielkich ilościach przez firmę z Hildesheim z germańskiego landu. Niejaki Eberhard Schulz pracował swego czasu dla Porsche i Mercedesa, ale czuł, że nie może w pełni rozwinąć skrzydeł i zrealizować swoich marzeń o idealnym samochodzie sportowym. Odszedł zatem z firmy, założył własną i stworzył m.in. to:

Isdera Imperator oraz Spyder

Ale zanim przejdę do dania głównego, to najpierw trochę historii i faktów. Przedsiębiorstwo Isdera zostało założone w 1969 przez wspomnianego Eberharda Schulza. Jego pierwszym prototypem był samochód zbudowany w tym samym roku: Isdera Erator GTE – częściowo wzorowany na Porsche 928, Fordzie GT40 i Mercedes-Benz C111.

Isdera Erator

Innymi pojazdami w portfolio są: Isdera Spyder 036i (1982/1983)

, Isdera Imperator 108i (1984)

oraz Isdera Commendatore 112i.

Co ciekawe firma Isdera od 1993 roku nie podaje do publicznej wiadomości stanu sprzedaży swoich samochodów, a wg. oficjalnej strony producenta od 1983 ( tenże rok jest datą znamienną w historii marki, gdyż dopiero w 1983r. firma została oficjalnie zarejestrowana) do wspomnianego roku 1993 sprzedano łącznie 73 pojazdów. Ta otoczka tajemniczości w połączeniu z niskim wolumenem produkcyjnym powoduje, że samochody Isdera są jednymi z najrzadziej spotykanych aut na świecie.

Na początku swojej działalności Isdera konstruowała różnego rodzaju prototypy. Należy tutaj wspomnieć chociażby hybrydę gokarta z motocyklem z aerodynamicznym bodykitem, który swoim futuryzmem zawstydzał statki kosmiczne:

do tego dodajmy oderwane od rzeczywistości motocykle dla BMW, wersję cabrio Porsche 928 czy modele studyjne dla innych producentów (np. Bitter Roadster):

Nie, to nie Fiat Barchetta!

No dobrze, przyjrzyjmy się zatem nieco dokładniej co Isdera wniosła do świata motoryzacji.

ERATOR GTE

Wyglądem przypomina Forda GT40, ma silnik 5,0 l V8 420 KM od Mercedesa i według producenta rozpędza się do pierwszych 100km/h w 4 s i osiąga 315 km/h. Do tego ma podnoszone drzwi a’la Gullwing, peryskop na dachu służący za lusterko wsteczne, rurową ramę, nadwozie wykonane z włókna węglowego … i powstał w jednym egzemplarzu. Prototyp ten jest pierwszym samochodem od Isdera, powstał w 1969 roku, jest nieco niższy od wspomnianego Ford’a GT40, ma inne wloty powietrza od niego i waży 960kg.

 Spyder

Produkowany był od 1982 do 1992 roku i przez tą dekadę na drogi wyjechało 17 sztuk, z czego do dnia dzisiejszego przetrwały prawdopodobnie tylko 3 egzemplarze. Auto nie ma dachu oraz przedniej szyby, natomiast zamiast tego oferuje podnoszone drzwi. Silnik umieszczony centralnie początkowo pochodził z Volkswagena Golfa GTi (1,8 l R4 139 KM), ale z czasem ustąpił miejsca jednemu z czterech silników Mercedesa. Od 1985 roku był to silnik od Mercedes’a 190E 2.3-16 ( 185 KM), a następnie kolejne jednostki były sześciocylindrowe, a najmocniejszy produkował 265 KM. Ostatnią modyfikacją tego modelu było zastosowanie silnika AMG o pojemności 3.6l i mocy w zależności od wariantów od 265 – 272KM. Pozwalało to na rozpędzenie tego lekkiego jak piórko auta (970 kg) do setki w 5,8 s i  280 km/h. Każda Isdera była i jest wykonywana na indywidualne zamówienie, stąd każdy egzemplarz ma inne wnętrze i jest jedynym w swoim rodzaju. Co więcej Isdera ma prawo korzystać z logo Mercedesa i większość sprzedanych sztuk z takim właśnie znaczkiem opuściło produkcję. Nazewnictwo modeli różniło się z powodu stosowania innych jednostek. I tak np. Spyder 033i-16 (wtrysk bezpośredni i 16 zaworowa głowica), Spyder 036i (wtrysk bezpośredni, 3l pojemności i 6 cylindrów). 

 

Imperator 108i

Samą nazwą zasługuje na szacunek. Oficjalnie sprzedano 17 sztuk, ale to niepełna liczba, biorąc pod uwagę embargo informacyjne Isdery. Imperator bazuje na prototypowym Mercedesie C111 z lat 60 (zapraszam: LINK). Na przestrzeni lat korzystał z silników produkcji Mercedesa (wszystkie V8 o pojemności od 4,9 do 5,9 l i mocy od 235 do 420 KM), hamulce pochodziły od Porsche. Pierwsze sztuki wykorzystywały standardową 5-litrową V8-kę z Mercedes’a 500SEC, która została zastąpiona mocniejszą 300-konną o pojemności 5.6 litra (z 560SEC), a następnie 390-konną od AMG, kończąc na 420 konnej 6-litrowej również od AMG. Obie jednostki AMG wykorzystywały zaawansowaną 32-zaworową głowicę. Najmocniejszy model osiąga pierwszą setkę w 4,5 s i rozpędza się maksymalnie do 310 km/h. W celu redukcji wagi nadwozie wykonano z włókna szklanego, aczkolwiek w kwestii aerodynamiki Imperator nie imponował swoim współczynnikiem wynoszącym 0.38. Pierwszy wyprodukowany egzemplarz kosztował 400 tys. marek. 

Commendatore 112i 

To maszyna z innej planty. Na Ziemi przetrwało prawdopodobnie 5 sztuk tego modelu.  Auto jest bardzo niskie (1040 mm, dla porównania Lamborghini Aventador: 1136 mm) i bardzo szybkie. Podobnie jak Imperator- pierwsza wersja bazowała na Mercedesie C111. Druga wersja wyglądała nieco nowocześniej, nie tylko za sprawą przednich świateł zapożyczonych z Porsche 968. Silniki pochodziły od Mercedesa, lecz tym razem stanęło na 12 cylindrach, pojemności od 5,9 lub 6,8 l i mocy od 408 do 620 KM. Z takim zapasem mocy auto ważące 1480 kg i właściwie niestawiające powietrzu oporu rozpędzało się do setki w 3,4 s i do 368 km/h. Hamulec aerodynamiczny, samopoziomujące zawieszenie czy mały wysuwany peryskop, dzięki któremu można było zobaczyć to, co zostawiło się w tyle za pojazdem – to tylko kilka z wielu rozwiązań technologicznych, które na tle konkurencji wyróżniały ten model. Ani Bugatti EB 110, ani Ferrari F50, czy nawet amerykański Vector nie były w stanie zaoferować takich gadżetów. Cena oczywiście dla klientów nie miała znaczenia… Za ten prototyp klient ze Szwajcarii chciał zapłacić w 2005 roku 3 mln $. Na chęciach się skończyło, gdyż jego oferta została odrzucona. Dziś ten model znajduje się w rękach innego szwajcarskiego kolekcjonera o wciąż nikomu nieznanych personaliach. 

116i

Isdera 116i to model niecodzienny, bo stylizowany na auta z przeszłości. Powstał w 2006 roku. Pod maską, a raczej długim nosem pracuje silnik V16 o pojemności 10 litrów, dysponujący mocą około 600 KM (dwa 5-litrowe silniki Mercedes’a o oznaczeniu M117 połączone ze sobą). Silniki mogły pracować w trybie równoległym, bądź można było jeden z nich unieruchomić. I tak na przykład silnik numer 1 mógł napędzać przednią oś, podczas gdy silnik numer 2 przekazywał ogromny moment obrotowy na tyle koła. A propos, ten model dysponował 900 Nm i mógł przekroczyć barierę 250 km/h – mógł, gdyż prędkość max. ograniczono do 242km/h ze względu na… horrendalne spalanie.

116i mierzy 5,65 m długości, ma raczej skromny bagażnik o pojemności 333 l i napęd na cztery koła. Co ciekawe ma drzwi, szyby i dach przeniesione z klasycznego Volkswagena Garbusa. Waga wynosi 2270kg, spalanie okolice 40 litrów, a ocenę tego Behemota pozostawiam już Wam. Dodam tylko, że prace nad tym “pojazdem” rozpoczęły się pod koniec lat 90-tych, a jako baza posłużył Mercedes-Benz S klasa, a dokładnie W126.