Aston Martin w cieniu kryzysu – wszystko, albo nic.

W połowie lutego 2020 roku świat motoryzacji obiegła wiadomość jakoby pewien gentleman z pokaźnym portfelem, który jest jednocześnie właścicielem zespołu wyścigowego Formuły 1 Racing Point zainwestował swoje miliony dolarów w zakup 20% akcji Aston Martin. Dla dociekliwych, mówi się o kwocie 239 dużych baniek $ za początkowe 16,7% akcji, aby docelowo sięgnąć wspomnianego pułapu 20%. Mowa o Lance Stroll’u, kanadyjskim inwestorze, który zdobył poparcie zarządu Aston Martin po tym, jak konkurent – chiński koncern Geely – ugasił pomysł inwestowania w brytyjskiego producenta samochodów sportowych. Geely, który kontroluje szwedzkie Volvo, brytyjskie Lotus Cars i posiada udziały w Daimlerze, był zainteresowany umową dotyczącą wymiany technologii. Aston Martin wymagał pilnego dokapitalizowania. Chodzi przede wszystkim o plany produkcji zaprezentowanego niedawno modelu DBX, który jest pierwszym SUV-em w historii tej marki. Z modelem DBX brytyjska firma wiązała i chyba wciąż wiąże duże nadzieje, gdyż auto ma w założeniu pozyskać znacznie większą grupę nabywców niż stylowe samochody sportowe, które choć oczarowują stylistyką i techniką, to jednak pozostają autami niszowymi. Czy historia napisze dla Astona podobną historię jak w przypadku Porsche, które postawiło swego czasu wszystko na jedną kartę wprowadzając do sprzedaży model Cayenne? Nie jestem jasnowidzem, ale w tym przypadku bliżej mi do czarnowidztwa…

Na początku roku Akcje Aston Martin Lagonda Global Holdings spadły o 17 proc. po tym jak producent sportowych aut poinformował o wyraźnym spadku zysku w ubiegłym roku, co nasiliło obawy dotyczące problemów brytyjskiej spółki. Aston Martin ogłosił, iż borykał się z trudnymi warunkami rynkowymi także pod koniec  minionego roku – w wyniku czego spodziewa się skorygowanego rocznego zysku w przedziale 130-140 mln funtów szterlingów. Rok wcześniej wynosił on 247 mln GBP. W 2019 roku wartość spółki, która pod koniec 2018 roku weszła na giełdę, spadła o 57 proc. Tymczasem wartość rynkowa Ferrari wzrosła w ubiegłym roku aż o 70 proc. Przedstawiciele Aston Martin’a tłumaczą problemy m.in. zapaścią brytyjskiej branży motoryzacyjnej, niepewnością spowodowaną przez brexit, a także słabszym niż oczekiwano popytem na niektóre modele aut tego brytyjskiego producenta. Aston martin wyjaśnia, iż musiał zwiększyć wsparcie finansowe dla klientów, a także ponieść większe wydatki na marketing, szczególnie w USA, co przełożyło się z kolei na brak realizacji planu obniżki kosztów. I gdyby tego było mało, świat padł na kolana z powodu pewnego ustrojstwa, które obecnie wpływa na życie każdego z nas. Przyszłość Astona wydaje się przesądzona, ale dopóki piłka w grze… 

Akcjonariusze Astona Martina zatwierdzili pakiet ratunkowy przeznaczony przez wspomnianego wcześniej kanadyjskiego miliardera Lawrence’a Strolla, który dotychczas zainwestował w markę 660 milionów dolarów. Konsorcjum Yew Tree pod jego batutą pomoże brytyjskiemu producentowi samochodów wprowadzić do produkcji model DBX. Aston Martin wznowi działalność w swoim zakładzie w St Athan, który został zamknięty z powodu pandemii koronawirusa. Zatem “wóz, albo przewóz”.

Aston Martin DBX albo będzie gwoździem do trumny brytyjskiej marki, albo sprawi, że zostanie on jednym z najlepiej sprzedających się modeli w jej historii. Oprócz potwierdzenia inwestycji w Astona Martina, Lawrence Stroll zobowiązał się także do wprowadzenia brytyjskiej marki do Formuły 1 w przyszłym sezonie (dla przypomnienia obecny sezon F1 nadal nie wystartował, a praktycznie każdego dnia docierają do nas informacje o zapaści i problemach finansowych kolejnych ekip). 

Początkowo niewiele mówiło się o szczegółach planu na Formułę 1, natomiast obecnie spekuluj się, że obecny zespół Racing Point zostanie w 2021 roku przemianowany na Aston Martin. Oznaczałoby to, iż obecna umowa sponsorka brytyjskiego producenta z Red Bull Racing dobiegnie końca. 

Racing Point na torze Spa 2019 rok

Pomimo sporego zastrzyku gotówki, nie wszystko rysuje się w różowych kolorach. Niedługo po sfinalizowaniu inwestycji, producent otworzył nową linię kredytową w wysokości 100 milionów dolarów, jednocześnie ostrzegając, że w ciągu 12 miesięcy zabraknie mu pieniędzy na bieżące wydatki. 

– Firma jest zdania, że grupa nie ma wystarczającego kapitału obrotowego, aby sprostać wymaganiom przez 12 miesięcy – czytamy w oświadczeniu wydanym przez Astona Martina.