Miesiąc: Czerwiec 2020

O tuningowych stylach, które zaszły za daleko.

Niezaprzeczalnym faktem jest, iż istnieją ‘gustowne’, czy profesjonalne sposoby zmodyfikowania swojego pojazdu  (przynajmniej chciałbym w taki stan rzeczy wierzyć). Problem w tym, że dla jednej osoby profesjonalnie oznacza DIY, dla drugiej – przekazanie swojego auta w ręce krzesającego iskry i rzucającego mięsem szwagra, a dla innej zlecenie modyfikacji firmom z tejże branży. Przy czym w przypadku tego ostatniego rozwiązania lista możliwych scenariuszy jest długa i nie daje gwarancji zadowolenia. Modyfikacjom poddawane są silniki, elektronika, układy wydechowe, układy chłodzenia, zawieszenia itp. itd., ale także elementy karoserii, wnętrza, audio, oświetlenie, szyby, felgi … i tak można by wymieniać. Ot kwestia pomysłów i zasobności portfela.

Kontynuuj czytanie

Keijidōsha – rzecz o małych, lekkich autach, które napędzają japońską motoryzację.

Klasa kei car została stworzona w 1949 roku w celu pobudzenia rodzimego przemysłu samochodowego oraz tamtejszego rynku. W pierwszych latach produkcji obowiązywał podział ze względu na maksymalną pojemność skokową w zależności od tego czy silnik był dwu- lub czterosuwowy, natomiast z czasem go zniesiono. Sprzedaż kei car posuwała się wolno, aż do 1955 roku, kiedy to Ministerstwo Gospodarki, Handlu i Przemysłu Japonii, zaproponowało program dotyczący promocji rodzimej motoryzacji, mający na celu stworzenie “narodowego samochodu”.

Kontynuuj czytanie

Ostatni Mohikanin – legendarny silnik Bentleya V8 6.75 litra odchodzi do lamusa.

Ośmiocylindrowy silnik 6¾ litra spod znaku Bentleya był najdłużej produkowanym V8 w historii motoryzacji. W tym przypadku trudno mi będzie używać czasownika “być” w czasie przeszłym, ale niestety stało się to, co brytyjski producent zapowiedział już kilka miesięcy temu – ostatni silnik z 36 tysięcy sztuk wyprodukowanych od 1959 r. trafił pod maskę trzydziestego i również ostatniego samochodu ze ściśle limitowanej serii Mulsanne 6.75 Edition by Mulliner. 

Kontynuuj czytanie

Jiotto Caspita i Monteverdi Hai 650 F1, czyli Formuła 1 w wydaniu drogowym.

Quo Vadis motoryzacyjny świecie … a przecież niespełna trzy dekady temu fascynowano się Formułą 1. No dobrze, nie mam problemu z wysłuchaniem słów krytyki wobec współczesnej formy, czy jakości w F1, nie będę też polemizować z argumentami wychwalającymi obecny układ sił w tych bądź co bądź prestiżowych wyścigach, natomiast skupię się na tym, co trzydzieści lat temu inspirowało, było celem samym w sobie i trzymało księgowych z dala od stołów kreślarskich: Formule 1 w cywilnym, drogowym wydaniu.

Kontynuuj czytanie